sobota, 14 czerwca 2014

Zabójczy mezalians, Arkadiusz Babczyk

Arkadiusz Babczyk, Zabójczy mezalians
Po Zabójczy mezalians autorstwa Arkadiusza Babczyka sięgnęłam w wyniku myśli, by ten blog został otwarty recenzją polskiej książki. Tak się złożyło, że akurat ta pozycja idealnie się na to nadawała. Mam swoją zasadę, że wpierw patrzę na tytuł, a jeśli potrzebuję większego zaciekawienia, zerkam na okładkę. Tym razem zachęcił mnie sam tytuł - przepadam za zbrodniami, zagadkami i romansami, z czym właśnie skojarzył mi się mezalians.
Z jednej strony lekko się rozczarowałam, z drugiej niekoniecznie. Dlaczego?
Już na samym początku spotykamy się z problemami aborcji, edukacji seksualnej, więzów międzyludzkich, przedwczesnego wstąpienia w dorosłe życie. Główny wątek fabularny nawiązuje do pewnej sprawy dzieciobójstwa, nagłośnionej nie tak dawno temu przez polskie media, a mianowicie małej Madzi i jej matki, Katarzyny W.
W przypadku Zabójczego mezaliansu spotykamy się z Olą - dziewiętnastolatką, która dopiero co dostała się na renomowaną uczelnię, a której, jako że wywodzi się z ubogiej rodziny, największym marzeniem jest doskonałe wykształcenie i dobra praca w przyszłości oraz wiążące się z nią profity.

Z kolei Rafałowi, jej o cztery lata starszemu chłopakowi, pojęcie biedy znane nie jest, jako że jego ojciec jest fenomenalnie zarabiającym prezesem.Obydwoje są razem szczęśliwi, jednak jedna noc i jedna pęknięta prezerwatywa wywraca życie do góry nogami nie tylko młodym rodzicom, ale również bliskim im ludziom.
W powieści Babczyka spotykamy się z bardzo realistycznym przedstawieniem różnych postaw życiowych. Będąc świadkiem poczynań potem dwudziestoletniej już Oli, czytelnik zastanawia się, jak bardzo pozbawionym sumienia ktoś musi być, by tak obejść się ze swoimi bliskimi - najpierw dzieckiem, potem mężem, a nawet najlepszą przyjaciółką. I to jedynie po to, by ocalić własną skórę.
Podobało mi się to, że autor nie wykorzystał historii Madzi, jako dokładnego płótna pod swoją powieść, gdzie mógłby zmienić jedynie imiona bohaterów i miejsce wydarzeń. Mimo wszystko stworzył nową historię, z nowymi motywami, z nieco innym przebiegiem wydarzeń - wszystko było bardziej klarowne, bardziej zrozumiałe i może dlatego tak bardzo niepojęte.
Zdecydowanie do gustu nie przypadł mi styl autora. Większość zdań były bardzo proste, pojedyncze. W pewnym momencie nadało to tempa i charakteru, ale z początku naprawdę mnie to nudziło i kilkakrotnie miałam ochotę odłożyć książkę i przerwać czytanie. Konstrukcja zdań sprawiała, że miałam wrażenie, jakbym czytała wypracowanie ucznia z gimnazjum i to jeszcze dość przeciętnego, a nie autora, który debiut ma już za sobą. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że może był to specjalny zabieg Babczyka, by czytelnik skupił się na fabule, a nie na walorach artystycznych, aczkolwiek... w tym punkcie mam po prostu mieszane uczucia. Przywykłam i cenię co innego, niż to, co zaprezentował on. 
Niemniej jednak, zważywszy na aspekty, które autor poruszył, uważam, że warto zerknąć uważniej na tę pozycję. Rozgrzebanie ich na tle życia naprawdę młodych ludzi może sprawić, że nastolatki u progu dorosłego życia zaczną zwracać większą uwagę na momenty, które mogą zaważyć na reszcie ich życia.


autor: Arkadiusz Babczyk
tytuł: Zabójczy mezalians
wyd.: Novae Res
ilość stron: 380
ocena: 4/10

4 komentarze:

  1. Nie czytałam tej książki, ale nieprawdopodobnym wydaje mi się być to, że autor mógłby zrezygnować z walorów artystycznych na rzecz fabuły, te dwie rzeczy da się znakomicie ze sobą połączyć, nie trzeba wykluczać jednej na rzecz tej drugiej, o czym przekonała mnie cała masa pisarzy i pisarek. Wydaje mi się, że autor najzwyczajniej w świecie nie poradził sobie z tym jednym aspektem, a szkoda, bo przecież fajny styl i dobry język potrafią zdziałać cuda. :) Ja w każdym razie książką tą nie jestem zainteresowana, ale bardzo podoba mi się Twoja recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam jeszcze porównania z innymi jego książkami (: Dla mnie nie było to jednak nic specjalnego, a z kolei mojej mamie już pierwsze strony się podobały, bo nie musiała się wysilać, hihi (:

      Usuń
  2. Jej, jak mi się strasznie miło zrobiło czytając twój komentarz :3 Dziękuje ślicznie! <3 Co do tego jak rysuje, to nie robię tego na takim zwykłym tablecie, tylko graficznym (właśnie na takiej podkładce z rysikiem ^^). Ostatnio używam do tego duetu Adobe Illustator (do szkicu i lineartu) i Adobe Photoshop (do kolorowania ;)).
    Jest mi bardzo przyjemnie, że mój blog ci się podoba :) A co do tego, że cię zainspirowałam... cóż, ja nie jestem dobrym wzorem porządnej blogerki xD Mam blogi od czasów podstawówki, a jeszcze nigdy nie udało mi się mieć jakoś bardzo długo jednego bloga, czy chociażby regularnie pisać posty :3 W każdym razie i tak mi miło :)
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje :* Głównie jestem samoukiem i uczę się metodą prób i błędów ^^ I w sumie też przeglądając rysunki innych ludzi (głównie na deviantarcie). Dużo skupiam się na samej technice w jakiej inni rysują i często podłapuje różne rzeczy. Choć tutoriale też zdarza mi się jakiejś przejrzeć, ale to raczej w kwestii kolorowania niż samego rysowania :)

    OdpowiedzUsuń